Mateusz - "Mati"
 
 
 
... o Mateuszu.
 
         Ciąża - cudowne oczekiwanie na pierwsze, upragnione dziecko. W piątym miesiącu dowiedzieliśmy się, że nasze dzieciątko ma wadę rozwojową. Rozpoznanie brzmiało: wodogłowie wrodzone. W siódmym miesiącu ciąży było ono tak duże, że lekarz wysłał mnie do CZMP w Łodzi celem założenia dziecku jeszcze w łonie matki  „szanta”- tzn. zastawki celem odbarczania płynu mózgowo-rdzeniowego (zabieg pod znieczuleniem ogólnym). W ósmym miesiącu ciąży z powodu odklejającego się łożyska 30 kwietnia 1997r. przyszedł na świat z wagą 2250g nasz ukochany syn Mateusz.
 
         W drugiej dobie życia miał mieć założoną kolejną zastawkę, niestety doznał wylewu do centralnego układu nerwowego, a w czasie zabiegu został zakażony gronkowcem. Doszło do posocznicy. Stan jego był ciężki. Został przewieziony na intensywną terapię. Lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie.Towarzyszył nam ogromny niepokój o nasze dziecko, ale my modląc się wierzyliśmy, że synuś nasz jest silny, że będzie żyć i tak się stało!
 
         Po miesiącu walki, praktycznie z dnia na dzień ,wyniki poprawiły się na tyle, iż można było założyć zastawkę. Wylew i infekcje sprawiły, że mózg został bardzo zniszczony. Do dziś widoczne są tego skutki, jego rozwój jest znacznie opóźniony. Mateuszek w wieku trzech lat był jeszcze dzieckiem leżącym, teraz dzięki systematycznej rehabilitacji sam siedzi, podtrzymywany za ręce potrafi przejść coraz dłuższy odcinek. Nie mówi, nie zgłasza potrzeb fizjologicznych. Jest kochany, cierpliwy, często się uśmiecha, choć potrafi też być małym łobuziakiem.
 
         Na turnusy rehabilitacyjne wyjeżdżamy do ZABAJKI w Złotowie. Tam odnajdujemy nadzieję. Mateuszek co turnus robi mniejsze lub większe postępy, a tym samym wlewa w nas wiarę w lepsze jutro :))
 
 
 
 
 
Łukasz - "Łuki"
 
 
 
...o Łukaszku
 
          Mając Mateuszka postanowiliśmy powiększyć naszą rodzinkę i po 5 latach pod ścisłą kontrolą lekarzy przyszła na świat zdrowa córeczka - NATALKA. W dwa lata później zdecydowaliśmy się na jeszcze jedno dziecko. Skoro Natalcia urodziła się zdrowa, to dlaczego z trzecim dzieckiem miałoby być inaczej?
 
       Wkrótce zaszłam w ciążę, bardzo się cieszyliśmy. Miałam wykonanych szereg badań, byłam pod wzmożoną kontrolą lekarską, dziecko rozwijało się prawidłowo. Na początku dziewiątego miesiąca badanie USG wykazało, że drastycznie rozwinęło się wodogłowie, lekarze mówili wprost, że dziecko urodzi się martwe, co więcej - grozi mi pęknięcie macicy. To był szok, do dziś nie wiem, w jaki sposób dotarłam wtedy do domu.  
       Kierowaliśmy do Boga pytanie – dlaczego??? Walczyliśmy z myślami, czy ktoś popełnił błąd, a jeśli tak, to kto i kiedy? Nie uwierzyliśmy, że dziecko umrze, to nie mogła być prawda! 24 października 2004r. we Wrocławiu przez cięcie cesarskie, w zamartwicy urodził się Łukaszek.
 
       Wtedy lekarze mówili, że dziecko nie ma kory mózgowej, że nie będzie się rozwijać, walczyliśmy z własnymi myślami – to był czas wycięty z naszego życiorysu. Bardzo dużo się modliliśmy zostawiając wszystko woli Bożej. Nasuwało się pytanie: jak my będziemy teraz żyć? Łukaszkowi została założona zastawka i wkrótce wyszliśmy do domu.
       Po trzech miesiącach okazało się, że ma gronkowca w płynie mózgowo – rdzeniowym. Rozpoczęła się kolejna walka o jego życie. Po dwóch miesiącach pobytu w szpitalu Łukaszek wyszedł do domu i rozpoczęliśmy z nim intensywną rehabilitację.
 
       Gronkowiec dokonał niesłychanego spustoszenia w mózgu, czego skutki są widoczne do dziś. Dzięki rehabilitacji w miejscu zamieszkania i wyjazdom na turnusy do ZABAJKI jego postępy są dziś bardzo widoczne. Nie brakuje też dalszych trosk. Łukaszek miał podwichnięte stawy biodrowe i musiał być operowany. Dwa razy po sześć tygodni gipsu sprawiło, że musi mieć teraz bardzo intensywną rehabilitację, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.
 
        Obecnie w opinii lekarzy neurologów Łukaszek ma szansę na rozwój psychiczny i fizyczny. Jest ukochanym naszym synkiem, taką iskierką nadziei - rozwija się, gaworzy, wykazuje zdolność do kontaktu społecznego, jest naszą radością, taki mały śmieszek:)) Dzięki Niemu uśmiech maluje się na twarzy, Mati stał się przy nim taki ważny i dorosły a Natalka jest największą opiekunką darząca niezwykłą miłością swoich braci a dla nas jest podporą w nadziei, że warto cieszyć się, marzyć, po prostu  mimo trudności dnia codziennego normalnie żyć i wciąż ufać Bogu!
 
 
 
 
 

    
   Mateuszek i Łukaszek są podopiecznymi Fundacji Pomocy Osobom
Niepełnosprawnym "SŁONECZKO". Jeśli chcesz pomóc
podajemy nr konta i prosimy o symboliczne wpłaty: 
 
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "Słoneczko"
Stawnica 33
77-400 Złotów
 
Bank: SBL Zakrzewo o/Złotów

Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Mateusza i Łukasza Koniecznych

a dla wpłat z zagranicy jest:

SBL Zakrzewo o/Złotów

nr konta:IBAN: PL 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010

GBWCPLPP-kod swift

z dopiskiem: na leczenie i rehabilitację Mateusza i Łukasza Koniecznych
 
 
 
Licznik odwiedzin
 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl